Najprzewielebniejszy Ojcze Prowincjale!
Piszę na statku w kajucie. Nie wysłałem pocztówki ani z Singapuru, ani z Sajgonu, skąd wczoraj wyjechaliśmy, bo lepiej będzie (prędzej dojdzie), jak wrzucę w Hongkongu, gdyż stamtąd koleją poczta pójdzie przez Syberię.
Kartkę z Singapuru załączam; zbudowali tani duży kościół św. Teresie od Dzieciątka Jezus.
W Sajgonie postał okręt 3 dni. Mieliśmy więc możność zbliżyć się do tutejszego kleru narodowości miejscowej, annamickiej. Bardzo przychylnie się do nas odnosili, pragną, byśmy się tu osiedlili i biskup [2] też nic nie ma przeciwko temu. Nawet dałem zrobić fotografię wspólną nas z dwoma księżmi Annamitami. Starszy z nich pragnąłby wstąpić do nas. Obiecałem, że za jakie 6 miesięcy przyjadą tam dwaj bracia i rozpoczną wydawanie "Rycerza". Współpraca jakby pewna ze strony miejscowych.
Do tego doszło, że jeden z proboszczów (Annamita) przesłał [w] czwartek wieczorem dwóch swoich wikarych na okręt, by poprosić, abyśmy autem rano zajechali do jego kościoła. Przybył też wybitny parafianin Annamita, właściciel auta. Toż auto nazajutrz o piątej już czekało przy okręcie i powiozło nas do kościoła, gdzie miałem szczęście odprawić wotywę w piątek, jako pierwszy miesiąca, dać wiele Komunii św. aż mi drugi ksiądz Annamita pomagał i słuchać nadzwyczaj ładnego śpiewu annamickiego.
Wyjechaliśmy z Sajgonu jak z własnej chałupy. Na ulicy tak się nam kłaniano, że musieliśmy dobrze uważać, by się odkłaniać. Tak więc na Cejlonie [3] (w Indiach) jak w Sajgonie (Annam [4]) mamy szczerych przyjaciół, choć nie osobiście znanych.
7 IV [1930]Jutro rano [8 IV] o siódmej będziemy w Hongkongu. Myślę odprawić Mszę św. w katedrze i zwiedzić drukarnię misyjną na coś 20 języków.
Ponieważ na morzu ponoć są korsarze, jadą z nami też i żołnierze francuscy.
Statek bardzo punktualnie przychodzi do oznaczonych portów.
Bracia zdrowi
Z prośbą o serafickie błogosławieństwo
br. Maksymilian z dziećmiPS - Wyjeżdżamy ze strefy gorącej, toteż zaczynamy oddychać swobodniej po ogromnych upałach strefy podzwrotnikowej. W tej strefie tylko poty i picie, a nawet usnąć w nocy w kajucie było trudno. Teraz coraz bardziej rześko.
Dobrze, żeśmy nie czekali, gdyż później przy większym jeszcze gorącu, kto wie czybyśmy bez choroby tę strefę przejechali.
Przypisy
[1] Daty rocznej brak, rok ustalono na podstawie chronologii podróży.
[2] bp Isidore Marie Joseph Dumortier ze Stowarzyszenia Paryskich Misji Zagranicznych
[3] OMK nic nie pisze o Cejlonie - oprócz tej wzmianki - chociaż trasa podróży prowadziła przez Cejlon. Szeroko natomiast rozwodzi się na ten temat br. Seweryn Dagis w liście z 8 IV 1930. OMK tylko krótko dopisał się do tego listu w Hongkongu - por. Pisma OMK II, 212.
[4] Annam - dawniej królestwo na półwyspie Indochińskim nad Morzem Południowo-Chińskim; stolica Hue (największe miasto Binh Dinh), obszar ok. 60 tys. km2, mieszkańców ok. 6 mln, protektorat francuski 1884-1954; obecnie wchodzi w skład Wietnamu.



