Najprzewielebniejszy Ojcze Prowincjale!
Dziś w święto Wniebowzięcia N[ajświętszej] Maryi Panny chciałbym posłać słów kilka.
Wczoraj otrzymałem pocztówkę w sprawie pacierzy: [1] niech Niepokalana zapłaci.
O. Metody po nadejściu telegramu co do wyjazdu dla trzech braci [2] zdenerwował się i powiedział - nie widząc swego imienia na liście wyjeżdżających - "Nie mają litości nade mną, to ja też"... (nie zrozumiałem reszty czy "nie"?).
Potem raz piłował mnie, bym nie czekając na list obiecany w telegramie, zaraz telegrafował do N. O. Prowincjała, by on też mógł jechać i podsuwał mi formułkę. Widząc zniecierpliwienie – powiedziałem: "dobrze". Co do formułki mówił, żebym ją sam sklecił. Myślałem, że tak się odwlecze i uciecze; więc odwlekłem, ale potem dowiedziałem się, że telegram on nadał i z moim podpisem [3].
Gdy znów przyszła telegraficzna odpowiedź, by pojechał do Chin, powiedział: "To ja inaczej poradzę", a potem wobec nawet braci wyraźnie mówił przy okazji, że tego nie spełni. - Wczoraj zaś przyszedł br. Damian i mówi, że i on też nie pojedzie, bo jeżeli o. Metody, chociaż ma "z Rzymu" (bo podpisano Peregryn) mógł nie zrobić tego, to i on też może. - Br. Zygmunt też nie uważa za złe aktów wyraźnego nieposłuchania, a ja nie mogę nacisnąć, bo nuż weźmie kapelusz i pójdzie za furtę? - Te warunki bardzo szkodzą rozwojowi.
Dużo też zarzutów oni gromadzą. Prawda, że trudno wszystko naraz zrobić, ale ci, co się naprawdę Niepokalanej poświęcili, nawet o tym nie myślą i cieszą się, że mogą trochę pocierpieć dla Niepokalanej. - Słyszałem (od o. Metodego zdaje się też), że wszyscy są niezadowoleni i tylko tak pochlebiają. Nie wierzę temu, ale w każdym razie kazałem tym poczciwym sekretnie napisać kartkę do N. O. Prowincjała, czy są zadowoleni i sekretnie te kartki się powkłada i pośle [4]. Co do br. Ludwika, to poczciwa dusza, ale niesilny jeszcze (może dlatego, że już był w Krakowie?) dość, że coraz wyraźniej przejmuje się zasadami o. Metodego. - Tak to się udziela słabszym. Czy się z tego wyleczy?... A jeżeli się nie wyleczy, to już i szkoda by go przygotowywać. Ale przedtem bardzo był poczciwy, choć niesilny.
Byle o. Metody jak najprędzej pojechał. I w ogóle teraz boję się bardzo już tych, którzy pomiędzy krakowską klerykówką wyrastają.
Z prośbą o seraf[ickie] błogosławieństwo
br. Maksymilian M-a Kolbe[Dopisek] Co robić? Bo o. Metody stanowczy, do Chin nie chce jechać, ale do Polski.



