[PS] [2] Te czerwoności to moje dopiski na liście br. Ludwika z Tokio do mnie.
(List ciekawy [3], więc przysyłam cały).
Takiego bezgranicznego zgodzenia się na wszystko też chyba żądać nie mogą. - Co zrobić?... Najlepiej byłoby jeszcze u nas urządzić studia, bo boję się, by całkiem kleryków naszych nie zeświecczyli.
Bernardyni w Tokio tak się urządzili, że kleryków sprowadzają i u siebie uczą. - Gdyby tak oprócz o. Konstantego jeszcze jeden "profesor" mógł się tu wybrać, to sprawa byłaby rozwiązana zasadniczo. - A za 4 miesiące i bracia: Mieczysław i Aleksy też kończą filozofię (japoński rok szkolny); więc tym bardziej by trzeba. Ale niech Niepokalana sama kieruje, bo najważniejszym warunkiem, by każdy, kto tu się wybierze, był naprawdę przejęty dachem Niepokalanowa.
Przepraszam, że tak bazgrzę, ale dziś już 3 XI [a], a ja jeszcze nie posłałem; więc się spieszę.
br. MaksymilianPrzypisy
[1] Dane zaczerpnięte z treści dopisku.
[2] Dopisek do listu br. kleryka Ludwika Kuszla z 20 X 1931.
[3] W liście br. kleryk Ludwik Kuszel pisze z Seminarium w Tokio: "Czcigodny Ojcze Dyrektorze. [...] Jak zwykle trudności mam wiele, a co gorzej - polecili uszyć sutannę - dla zrównania - z początku nie chciałem się zgodzić, lecz gdy o. Rektor powiedział, że i o. Dyrektor zgodził się na wszystko [dwa pytajniki ręką OMK] - to wola Boża [...]". Por. też Pisma OMK II, 337 przyp. 3 i 360.



