Najdroższa Mamo!
Wreszcie kradnę sobie chwil kilka, by coś przynajmniej posłać. Za życzenia niech Niepokalana nagrodzi. Nie opisuję szczegółowo, jak tu pracujemy, bo o tym co miesiąc opowiada "Rycerz", a i ostatnio "Misje Katolickie" OO. Jezuitów też obszerniejszy list zamieściły [2]. Redaktor "Misji" prosił o list i ofiarował 200 zł na misje nasze [3]. Niech mu Niepokalana nagrodzi.
Posyłam fotografię całej naszej grupy. W pośrodku Japończyk, poganin, do niedawna wróg religii, którego jednak Niepokalana tak [a] przerobiła, że teraz stał się gorliwym szerzycielem Jej "Rycerza". W dużych ilościach wynosi na miasto i rozpowszechnia. Należy on też do przywódców młodzieży. Obecnie uczy się katechizmu [4].
* * *
Już dziś 17 XI 1931, a ja dopiero znowu ujmuję za pióro, podczas gdy kupa korespondencji czeka. - Dzięki Niepokalanej poganie coraz więcej nam czasu zabierają i do Niepokalanej się zbliżają. Czego nam najwięcej potrzeba to modlitwy, byśmy tu planów Niepokalanej nie popsuli.
Kończę, bo inaczej znowu list leżeć będzie, bo już wieczór, bracia kończą pacierze; potem kolacja itd.
Zapewne tam i klasztor pamięta o nas w modlitwach przed Panem Jezusem w Przenajświętszym Sakramencie [5]. Od modlitw zależy cały owoc naszej pracy [6].
Przesyłam fotografię nas wszystkich. Przy mnie bez kapelusza, to poganin, który przyszedł do nas z przekonaniem, że Pana Boga nie ma, a teraz pobożnie już klęka przed Przen[ajświętszym] Sakramentem i nosi na szyi Cudowny Medalik i bardzo rozpowszechnia "Rycerza". Uczy się też katechizmu i może na Boże Narodzenie dostąpi laski Chrztu św. Jest on z zawodu fotografem i te fotografie (darmo) też zrobił w wielu egzemplarzach. Jest on też przywódcą młodzieży i jak przedtem był wrogiem religii, tak teraz kolegów do religii nakłania [7]. W czapce też w pierwszym rzędzie to jeden z jego kolegów, którego przyprowadził dla zapoznania się z religią katolicką. Nad moją głową głowa Japończyka w okrągłej czapce; to też poganin przygotowujący się do Chrztu św. Pracuje z nami bezpłatnie stale dla Niepokalanej i mówi, że zawsze tak pracować pragnie [8]. - Cześć Niepokalanej.
Już dziesiąta wieczorem się przybliża, a tu jeszcze niejedno do zrobienia, więc wreszcie kończę.
Z prośbą o modlitwę
zawsze wdzięczny syn
O. Maksymilian M-a Kolbe[PS] Matce Przełożonej [9] i innym serdecznie dziękuję za modlitwy i dotychczasowe, i przyszłe.
Nie patrząc na początek listu dzisiaj (17 XI) znowu o tej samej fotografii to samo podpisałem. Ale już ślę, jak jest.
I życzenia świąteczne wszystkim załączam. My będziemy tu w tym czasie zakopani po uszy w robocie, bo wydajemy kalendarz [10].
Przepraszam, żem tak długo nie odpisywał, ale w niebie to się odbije.
A może [b] i w innych domach PP. Felicjanek ukwestowałbym trochę (dużo) modlitw i drobnych codziennych ofiar (woli zwłaszcza).
Załączam karteczki z adresem do nas po japońsku; jak się to na kopertę nalepi, to łatwiej dojdzie.
Przypisy
[1] W oryg. pomyłkowo X. OMK dziękuje za życzenia przysłane na imieniny, które przypadały 12 X; dalej w tekście wzmianka: "Już dziś 17 XI 31" Z całą pewnością list był pisany w listopadzie, i to z przerwami, w ciągu kilkunastu dni.
[2] Zob. Pisma OMK II, 317 przyp. 12.
[3] ks. Józef Krzyszkowski TJ
[4] Zob. Pisma OMK II, 327 przyp. 2.
[5] Klasztor Sióstr Felicjanek na Smoleńsku w Krakowie, gdzie odbywa się wieczysta adoracja Najśw. Sakramentu wystawionego w monstrancji.
[6] Por. Pisma OMK II, 328a przyp. 3.
[7] OMK pisząc list po dłuższej przerwie, powtarza to co już powiedział o Pawle Nishiya, tylko w innym ujęciu. Do pomyłki przyznaje się przy końcu listu.
[8] Trudno ustalić nazwisko.
[9] S. Maria Wiktoryna Chomentowska, felicjanka, przełożona domu macierzystego na Smoleńsku w Krakowie
[10] Zob. Piania OMK II, 329 przyp. 4.



