Najprzewielebniejszy Ojcze Prowincjale.
Ponieważ kazano mi rektorować, wiec ślę relacje w myśl 165 paragrafu Konstytucji.
Co do br. Aleksego dzisiaj przez dłuższy czas rozmawiałem z nim, by wyrobić sobie dokładniej zdanie co do jego stanu psychicznego.
Nie mogłem zauważyć jakichkolwiek znaczących oznak zaburzeń. Stąd uważam, że nie ma wcale podstaw dostatecznych do obaw z tego źródła.
Przeszedł on skrupuły w formie ostrzejszej, ale kryzys ich dawno już przeminął, a pozostałości likwidują się widocznie. Jak zwyczajnie w podobnych wypadkach rozwinęła się i pozostała w spadku neurastenia. Lekarz określił jej stan jako ciężki i podał wskazówki do jej usunięcia. Już i na tym polu bardzo znaczną znać poprawę, bo i jej źródło (skrupuły) wygasa i środki wskazane przez lekarza wykazują swój skutek.
Sam br. Aleksy pragnie wykończenia studiów i czuje już po temu siły.
Jak zwyczajnie chorzy, tak i on ulega może nieraz przeczuleniu, albo uważa, że otoczenie niedostatecznie go rozumie. Zwłaszcza w neurastenii różnica pomiędzy zdaniem chorego i otoczenia co do stanu zdrowia jest zwyczajnie większa.
Jeżeli do tego dołączymy jeszcze zwyczajne ludzkie słabostki, to uważam, że znajdziemy wystarczające wytłumaczenie stanu br. Aleksego.
Z zupełnym więc spokojem sumienia piszę się na to, by br. Aleksego dopuścić do święceń.
Benedicite
br. Maksymilian M-a KolbePS - I ja za klerykatu przeszedłem sporo z objawów, która przecierpiał br. Aleksy; dlatego zdaje mi się, że i je rozumiem.



