Maryja!
Najprzewielebniejszy O[jcze] Prowincjale!
List z dnia 30 IX przedwczoraj doszedł. Cześć Niepokalanej za wszystko, co czyni i za tę uchwałę w sprawie nowicjatu [1]. Czasem obawiam się, co powie Rzym, bo i stąd tam [a] przedtem list pogonił od mego poczciwego Współpracownika z alarmem i przyszła odpowiedź po polsku [2], ale i tam jest Niepokalana.
Na o. Konstantym [b] list N. O. Prowincjała zrobił silny i dodatni skutek, jak o tym świadczy jego załączony tu list [3].
Cześć Niepokalanej: bracia wszyscy i klerycy we wzajemnej miłości gorliwie służą Niepokalanej. Czyste złoto. Cześć naszej Właścicielce.
Przesyłam sprawę ślubów br. Mariana, gdyż kończy on nowicjat 29 I; więc ze względu na pogorszenie komunikacji sprawę przyśpieszyłem. Prosił o śluby. Co prawda, różne były przejścia, ale biorąc pod uwagę zmienność właściwą Chińczykom i Japończykom (słyszałem o tym od rektora konwiktu w Szanghaju, magistra nowicjuszów Marianistów w Nagasaki i od Polki dłuższy czas przebywającej (20 lat?) w klasztorze Trapistek w Sapporo), wpływ krewnych przeciwnych jego przebywaniu w klasztorze, okoliczności, że ani tu dostatecznej prasy ascetycznej po japońska nie ma, ani ja nie umiem na tyle języka, bym dostatecznie mógł urabiać itp., a także widoczną jego zwłaszcza w ostatnim czasie pracę nad sobą, sądzę, że dobrze będzie dać mu śluby, zwłaszcza, że to jeszcze nie wieczne śluby. - Zapadał kilka razy na zdrowiu, ale lekarz nie uważał choroby za niebezpieczną: musi tylko przez rok nie jeść mięsa (prawie wcale nie jemy) ani owoców (tego nie przypuszczałem przedtem), ani twardych rzeczy. - Załączam opinię braci. Ślę też wynik balotacji, tj. głosy: mój i o. Konstantego na kartkach.
Trzeba jeszcze dodać, że i niestety mogły wpływać na niego i przykłady tych, co tu byli... zwłaszcza br. Zygmunta, któremu, pomagał w administracji.
O jednym z nich muszę niestety i tu coś załączyć. Poselstwo Polskie z Tokio przysłało list i fotografię, które załączam, gdyż były br. Ludwik twierdzi w Buenos Aires, że ukończył studia w Krakowie, więc trzeba będzie wysłać oficjalne wyjaśnienie do arcybiskupa w Buenos Aires [4], bo on tam udaje... księdza!!! Kopię odpowiedzi do poselstwa w Tokio też załączam.
W tych dniach było u nas trzech bonzów pogańskich i dużo mówiliśmy o religii. Uznali, że tylko jedna może być prawdziwa religia, a nawet bóstwa Pana Jezusa obalić nie byli w stanie. - Niech Niepokalana wyjedna im łaskę.
Drukujemy 30.000 egz[emplarzy].
Z prośbą o serafickie błogosławieństwo
br. Maksymilian M-a KolbePS - Dorzucam jeszcze kilka słów o braciach. Niepokalana coraz bardziej przenika ich dusze i coraz bardziej opanowuje ich serca. Nie tylko, że nigdy nie trzeba ich poganiać, ale muszę kierować się tęgo roztropnością, by powstrzymywać zapał, ażeby ofiary starczyło "na dłużej". W tych dniach dowiedzieliśmy się o trudnościach, jakie przechodzą szkoły katolickie dlatego, że nie biorą udziału w pogańskich obrzędach. Skąd i głosy o możliwości prześladowania. Gdy się o tym dowiedzieli bracia, zapanowała taka radość, że aż ochłodziłem mówiąc: "Nie cieszcie się, bo to jeszcze niepewne". Marzą poczciwi o męczennikach z Niepokalanowa.
Gdy zaś w tych dniach gorączka mi się podniosła i poleżałem dzień w łóżku, tak się prześcigali w wynajdywaniu sposobów ulżenia mi i sprawienia przyjemności, że aż im powiedziałem: "Wy mnie zanadto dogadzacie". A oni na to: "W niebie będzie jeszcze więcej". - Jak tu takich dzieci szczerze nie pokochać. Niepokalana widać już tak przeniknęła te istoty, że Jej dobroć i miłość aż promieniuje z nich. Cześć Niepokalanej za to wszystko, co raczyła uczynić i jeszcze zrobi w Niepokalanowach i po całym świecie, i... w niebie.
Tą anielskością "zaraził" się już tęgo i br. Marian.
Przypisy
[1] Definitorium plenum polskiej prowincji na dorocznej sesji w Krakowie 28 IX 1932 postanowiło jednogłośnie - zachowując nowicjat kleryków w Łagiewnikach - otworzyć misyjny nowicjat w Niepokalanowie. Sprawę z podaniem racji (m.in. że polska prowincja zakonna ma własne misje w Japonii) przekazał o. prowincjał K. Czupryk do dalszego załatwienia o. generałowi Domenico Tavaniemu pismem z 10 X 1932. Jak wynika z pisma o. prowincjała K. Czupryka z 30 XII 1932 (fotokop. AN), o. generał odmówił wniesienia prośby o indult apostolski na założenie w Niepokalanowie odrębnego nowicjatu misyjnego, mając zresztą za sobą przepis Prawa Kanonicznego: "W prowincji zakonnej może być tylko jeden dom nowicjatu, na założenie kilku potrzeba prócz ważnej przyczyny, szczególnego pozwolenia (speciale indultum) Stolicy Apostolskiej (kan. 554 § 2).
[2] od o. socjusza generalnego Peregryna Haczeli
[3] Wspomniane listy nie zachowały się.
[4] Ludwik Kuszel po opuszczeniu Seminarium w Tokio udał się do Argentyny - zob. Pisma OMK II, 374 i 408.



